wtorek, 26 stycznia 2016

Cherry curd - trochę słońca w środku zimy.




 Ostatnich kilka dni okraszonych było śniegiem z deszczem. Pogoda zwariowała i zamiast pięknej zimy zaserwowała nam chandrę zmieniając gęsty biały puch w bezkształtną szaro-brązową breję. Dla mnie to wystarczający powód, by zostać przez cały wolny dzień w domu i w piżamie oglądać moje ulubione babskie seriale zajadając smakołyki wyczarowane w mojej malutkiej kuchni. A najlepsze na taką pogodę będą łakocie, które smakiem przenoszą w wakacyjne miesiące przypominając, jakie życie może być piękne. Właśnie dlatego mam dziś dla Was przepis na cherry curd - przepyszny wiśniowy krem, wzbogacony przeze mnie odrobiną kokosa. Jego zapach i smak pozwolą Wam oderwać się od rutyny, poprawią humor i zachwycą kumpelę, która wpadła na kawę. Cherry curd może spędzić w lodówce jakieś 2-3 tygodnie szczelnie zamknięty w słoiczku, więc możecie spokojnie przygotować go na zapas. A mając w perspektywie wizytę przyjaciółki, możecie wyskoczyć do sklepu po bezy lub biszkopty. Wystarczy, że przełożycie je przygotowanym wcześniej kremem i deser do kawy będzie jak znalazł. Do czego jeszcze możecie go użyć? Na przykład do przełożenia tortu, posmarowania placuszków lub zwyczajnie, na kanapkę. Możecie też upiec kruchą tartę (lub kupić gotowy spód), wyłożyć na nią krem i zapiec pod bezą. Taka tarta z pewnością wszystkim posmakuje. I, co najważniejsze - mrożone wiśnie dostaniecie w prawie każdym sklepie. Podarujcie sobie i swoim rodzinom odrobinę lata w środku tak nieciekawej zimowej aury.


Potrzebne nam:
- duża garść mrożonych wiśni (wydrylowanych)
- 2 jajka
- 70 g masła
- pół szklanki cukru
- czubata łyżka wiórek kokosowych

Przygotowanie:
 Rozmrożone i umyte wiśnie wrzucamy do blendera i bardzo mocno rozdrabniamy. Przekładamy do metalowej miski. Dodajemy lekko roztrzepane jajka, cukier i drobno pokrojone masło. Wsypujemy wiórki i całość dokładnie mieszamy trzepaczką. Miskę stawiamy na małym rondlu z gotującą się wodą (woda nie może dotykać miski), zmniejszamy gaz na średni i podgrzewamy krem, co jakiś czas mieszając, Gdy masa zacznie gęstnieć (może to potrwać nawet 20-25 minut) zaczynamy mieszać cały czas. W innym przypadku powstaną grudki. Gdy masa osiągnie konsystencję budyniu należy ściągnąć miskę z rondelka. Teraz wystarczy krem przetrzeć przez gęste sitko i przestudzić. Jeśli nie wykorzystujemy go od razu, to ostudzony przekładamy do słoika, szczelnie zakręcamy i chowamy do lodówki. Enjoy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kochani, bardzo się cieszę, że tu jesteście i zostawiacie po sobie ślad. To daje ogromną motywację do pracy nad sobą i starania się jeszcze bardziej. Mam nadzieję, że spodobało Wam się na moim blogu i że zostaniecie na dłużej, by razem ze mną współtworzyć to miejsce.